sobota, 9 czerwca 2018

Milord

Wreszcie jest. Przymierzałam się do jego uszycia prawie 6 lat. Gdy w 2012 r. byłam we Włoszech, kupiłam kilka pisemek z  oryginalnymi szablonami, wzorami pięknych haftów krzyżykowych oraz z wykrojami  przecudnych maskotek.  Szczególnie spodobały mi się "szczęśliwe sowy" (choć nigdy nie pomyślałabym, że to te ptaszki). Ileż to razy zabierałam się do ich szycia! Na chęciach się kończyło, niestety.  Parę dni temu, porządkując szufladę z magazynami robótek ręcznych,  znowu wpadł mi w ręce egzemplarz Cucito Creativo z sówkami (Milordem i Milady) na okładce. Wiedziałam, że jeśli nie zmobilizuję się teraz, to pewnie nigdy. Mój najmłodszy wnusio skończył właśnie 4 miesiące, więc to doskonały powód, by  sprezentować Niutkowi tę maskotkę.









Do następnego wpisu:)

9 komentarzy:

  1. Śmieszny :) Taki trochę gapa, ale uroczy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Taki gapiszonek z niego:)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Oglądam tego stworka z każdej strony i widzę, ze jest dopracowany w każdym szczególe.
      Ta śmieszna kryzka pod szyją ,papucie z pomponikiem i ten ogonek wystający spod kubraczka rozbawily mnie totalnie. No i ta powaga na (?) twarzy.
      Uściski dla maluszka.

      Usuń
    2. Dziękuję. Ściskanie maluszka to czysta przyjemność, więc mogę to robić bez przerwy. Heniutek też zareagował śmiechem na widok Milorda.

      Usuń
  3. Jest przeuroczy, na pewno będzie to ulubiona przytulanka wnusia :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja mam taką nadzieję, bo śmiał się w głos, gdy mu zaprezentowałam Milorda:)

      Usuń